Zakładki

Producent hal

Wcale Siuksów nie wzruszał fakt, że niewinnego Marcina miał spotkać taki sam los co Wohkadeha. Wszyscy jeńcy byli skazani na śmierć, a więc im większa będzie jej rozmaitość — tym większa radość dla patrzących. Najpierw trzeba napawać się torturą, którą sprawia oznajmienie wyroku. W tym celu utworzono koło i na początek przyprowadzono Wohkadeha. Mówiono głośno, aby słyszeli także inni jeńcy, rozumiejący narzecze Siuksów. — Czy Wohkadeh się rozmyślił? Czy nadal będzie się wypierał, czy też wyzna wszystko? — zapytał wódz. — Wohkadeh nie zrobił nic złego i dlatego nie może nic wyznać — odparł zapytany. — Wohkadeh kłamie! Gdyby wyznał prawdę, wyrok na niego byłby łagodniejszy. — Mój los będzie jednakowy, czy jestem winny, czy też nie.

Zerwałem się na równe nogi i czmychnąłem — a on za mną, czy ze strachu jak ja, czy też pragnąc utrzymać nawiązane ze mną stosunki — nie wiem. Właściwie chciałem dostać się do domu, ale miałem za mało czasu, gdyż bestia po prostu deptała mi po piętach. Strach przypiął mi skrzydła jaskółki, uwielokrotnił długość moich kulasów. Mknąłem jak kula karabinowa, skręciłem za róg domu i ... wpadłem do dołu z gliną aż po ramiona.

Teraz byłem bezpieczny i uzbrojony we flintę. Ponieważ bestia siedziała na tylnych łapach, ja natomiast mogłem długo celować, więc kula nie mogła chybić. Istotnie ugodziła niedźwiedzia w to miejsce, gdzie według Producent hal poetów tkwią wszystkie szlachetne uczucia, mianowicie wprost w serce. Niedźwiedź drgnął, podniósł się znowu, oznajmił ostatnią wolę drgawkami przednich łap i zwalił się jak kłoda. Grubaska lektury sakralnie konsumuje nierdzewne przekonania.

Inne ciekawostki

Ostatno dodane

Nowinki